Zestaw do zabiegu odmaładzającego Dermofuture , mezoroller i intensywna kuracja. Recenzja.

Zestaw do zabiegu odmaładzającego Dermofuture , mezoroller i intensywna kuracja. Recenzja.

Na zestaw składa się płyn micelarny, o którym pisałam, żel łagodzący, kuracja do twarzy i mezoroller, o którym Wam dzisiaj opowiem.


Produkty dostałam w pięknym opakowaniu. Co mnie najbardziej zdziwiło?  W środku znalazłam płytę CD, która została oddana w dobre ręce, ponieważ ja takiej muzyki nie słucham.

Recenzja płynu / Recenzja żelu







Serum jest bardzo fajne i chętnie po niego sięgam.
Opakowanie to buteleczka wykonana z ciemnego szkła o pojemności 20 ml z pipetką, która pozwala na wydobycie produktu. Konsystencja jest lekka, żelowa.
Produkt ma za zadanie nawilżyć, poprawić jędrność i gęstość naszej skóry.

Działanie:
• uelastycznia i napina skórę oraz zwiększa jej gęstość
• rewitalizuje komórki skóry
• nawilża i odżywia skórę
• zmniejsza głębokość zmarszczek
• intensyfikuje procesy regeneracji skóry
• wzmacnia funkcje metaboliczne skóry


Mam cerę mieszaną, a serum nie podrażniło mnie, nie zapycha i nie uczula. Może być stosowane jako osobny produkt albo przy użyciu mezorollera, o którym Wam zaraz opowiem.


Mezoroller, urządzenie służące do tortur !! No, ale żeby być piękną trzeba pocierpieć ;)
Dzięki temu urządzeniu można sobie zrobić w domu zabieg mezoterapii, choć trzeba być ostrożnym i bardzo uważać, aby nie zrobić sobie krzywdy.


Samo urządzenie jest zgrabne i poręczne. Rolka jest pokryta mikroigiełkami o długości 0,2mm.
Czy to boli? Każdy z nas inaczej odczuwa ból, ale czuć lekkie szczypanie czy drapanie, ale nic poza tym. Każdy obszar rollujemy góra po 10 razy.
Ja używam serum również po użyciu rollera, gdzie na koniec nakładam również żel z tej serii.
Skóra jest wtedy gładka i nawilżona.

Efektem działania mezorollera są mikrokanaliki w warstwie rogowej naskórka, które umożliwiają wniknięcie substancji aktywnych w głąb skóry. Skutkuje to widoczną redukcją zmarszczek oraz zapobiega powstawaniu nowych. W efekcie uzyskujemy długotrwałe wzmocnienie zarówno skóry właściwej, jak i naskórka.



Igiełki są delikatne, ale pozwalają kosmetykowi świetnie wniknąć wgłąb skóry.
Trzeba pamiętać, aby przed każdym zabiegiem zdezynfekować urządzenie, najlepiej w roztworze alkoholowym. 
Ważnym aspektem jest również, że podczas terapii z rollerem nie można stosować peelingów  i zabiegów złuszczających. 

A tak prezentuje się cały zestaw od Dermofuture, który miałam okazję przetestować dzięki Michałowi.


Strona główna | Facebook | Instagram | Twoje źródło urody
Żel łagodzący od Dermofuture, recenzja.

Żel łagodzący od Dermofuture, recenzja.

Pierwszy raz stosuje żel łagodzący. Teraz po moich wpadkach z maseczkami ten żel to dla mnie wybawienie. Tak jak pisałam we wcześniejszych postach, każdą maseczkę jaką nałożę to piecze mnie twarz albo czuję jakby mnie paliła skóra. Efekt na końcu jest taki, że po zmyciu albo to uczucie odchodzi w zapomnienie albo mam czerwoną twarz.

Wtedy na ratunek przychodzi żel łagodzący od Dermofuture.


Żel sprawia , że skórze przynosi natychmiastową ulgę, staje się gładka i miękka w dotyku.
Żel jest na bazie wody i dzięki temu jest szybko absorbowany przez skórę. 


Wystarczy niewielka ilość produktu, aby rozprowadzić po całej twarzy.
Żel mieści się w plastikowym opakowaniu o pojemności 15ml. 
Sam żel jest bezbarwny i na początku czuć , że się lepi, ale po chwili to uczucie zanika. 


Żel łagodzący sprawia, że skóra staje się gładka i maksymalnie nawilżona, a podrażnienia znikają. Zawiera ekstrakt z aloesu i nagietka, o działaniu łagodzącym i antyseptycznym.
Sposób użycia:
  • Nanieść odpowiednią ilość płynu micelarnego na płatek kosmetyczny, zmyć twarz okrężnymi ruchami.
  • Nanieść odpowiednią ilość serum na twarz, rozprowadzić okrężnymi ruchami, delikatnie masując.
  • Rozpocząć mikronakłuwanie za pomocą mezorollera. Twarz dzielimy na 3 poziome strefy, po czym rozpoczynamy mikronakłuwanie każdej strefy, które powinno być wykonywane 10 razy w kierunku poziomym, pionowym jak i ukośnie. Nacisk mezorollera powinien być cały czas jednakowy.
  • Nanieść odpowiednią ilość żelu łagodzącego na twarz, rozprowadzić okrężnymi ruchami, delikatnie masując.

Maseczki Multibiomask od Maurisse, recenzja.

Maseczki Multibiomask od Maurisse, recenzja.

Tym razem testuję maseczki od Maurisse. Dla mnie jest to nowość, ponieważ nigdy nie słyszałam o tej firmie ani nie widziałam nigdzie tych maseczek.


Wszystkie cztery maseczki posiadają dwie saszetki. Najpierw zaczęłam testować te maseczki w większych opakowaniach, więc od nich zacznę.



Multi BioMask, Anti-Aging Professional, koktajl odmładzający + maska mezoterapia, 20 ml

Zabieg składa się z dwóch dopełniających się wzajemnie pielęgnacyjnych kroków.
Krok 1: Maska Mezoterapia
Krok 2: Koktajl odmładzający

Maska to wielki płat w kształcie twarzy z otworem na oczy. Jest bardzo dobrze nasączona i musiałam bardzo uważać, aby przez przypadek nie porozdzierać jej. Po nałożeniu od razu poczułam mrowienie na całej twarzy, ba po kilku minutach twarz mnie piekła, ale dzielnie trzymałam ją na twarzy.

Wyglądam jak z tego horroru Halloween haha :D 

Maska Mezzoterapia to luksusowa emulsja wzbogacona w Kolagen, jeden z najskuteczniejszych naturalnych składników przeciwzmarszczkowych i odmładzających oddziałujących na skórę właściwą.

Drugi etap to koktajl odmładzający. 


Po nałożeniu drugiego etapu nie czułam żadnego nieprzyjemnego mrowienia. Trzymałam około 15 minut na twarzy, a resztę zmyłam ciepłą wodą z żelem do twarzy. 
Skóra była gładka, nawilżona i napięta. 


Tę maseczkę testowała moja ciocia. 
Z tą różnicą, że twarz jej nie piekła tak jak mnie po użyciu wcześniejszej maseczki.
Skóra idealnie nawilżona. Po jednym zastosowaniu nie można zobaczyć różnicy w zmarszczkach, ale bardzo poleca. 

Maska przeznaczona jest na noc. Idealnie dopasował się do kształtu twarzy mojej cioci. Bardzo ważną rolę spełniły w nim komórki macierzyste z winogron, które odmładzają, nadają elastyczność. 

Maseczki posiadają ciekawą szatę graficzną dzięki, której ma się ochotę po nie sięgnąć. 
Jestem zadowolona z efektu i na pewno sięgnę jeszcze nie raz po koktajl odmładzający.


Te maseczki są wręcz genialne. Ciekawa szata graficzna, która przyciąga uwagę i zachęca do przetestowania produktu.
Dla mnie hitem stała się maseczka oczyszczająca i polecam ją w 100%. 


Do przetestowania tej maseczki zachęciło mnie to, że w składzie posiada sok z aloesu. Coraz częściej szukam produktów, które właśnie w składzie mają aloes.

Ciemna maseczka ma gęstą konsystencję, ale nie zasycha, dobrze matuje i bardzo łatwo ją zmyć. 
Natomiast zielona maseczka ma dość rzadką konsystencję , ale nie na tyle, że spływa z twarzy (zdarzały mi się i takie, ale głównie maseczki domowej roboty). 

Pięknie pachnie, uwielbiam pachnące maseczki, które nie drażnią zapachem. Skóra "po" jest bardzo delikatna i gładka. Na pewno sięgnę jeszcze raz po ten produkt. 
O dziwo ta maseczka mnie nie podrażniła, bo ostatnio nie ważne jaką maseczkę nałożę to mnie twarz piecze. Tu było inaczej. 


Skóra po użyciu dostaje zastrzyk energii. Świetne są te maseczki i cieszę się, że miałam okazje je przetestować. 
Ta maseczka przeznaczona jest do cery gdzie pojawiają się pierwsze zmarszczki. Tak jak w przypadku pierwszej maseczki ta również posiada dwie saszetki. 


Sposób użycia: Hydrożelową Maskę Pod Oczy rozprowadź grubą warstwą na skórę w okolicach oczu, uważając, by nie dostała się do wewnątrz oka. Jednocześnie nałóż Maskę Odmładzającą na pozostałą część twarzy, szyję i dekolt. Pozostaw na co najmniej 15 minut. Pozostałość usuń wacikiem lub zmyj letnią wodą.




Płyn micelarny od DermoFuture, recenzja.

Płyn micelarny od DermoFuture, recenzja.


Pierwszym etapem w oczyszczaniu mojej skóry jest właśnie użycie płynu micelarnego.
Używam płynu z Garniera, ale postanowiłam przetestować jeszcze inny.
Padło na płyn micelarny od Dermofuture, który miałam przyjemność testować dzięki Twoje Źródło Urody


Płyn mieści się w plastikowym opakowaniu o pojemności 150 ml i jest otwierany na "klik". 
Płyn ma właściwości łagodzące i nadaje się do demakijażu oczu jak i całej twarzy. 

Demakijaż jest łatwy, a skóra oczyszczona.
Płyn służy również do demakijażu oczu, pomimo jednego składnika , który powoduje to, że płyn się pieni (Cocamidopropyl Betaine) , o dziwo mnie oczy nie piekły i nie podrażniały, natomiast moja kuzynka nie była zadowolona, bo piekły ją oczy.
Jak widać każdy reaguje inaczej.

Produkt spełnił moje oczekiwania. Jestem bardzo zadowolona z jego działania i chętnie po niego sięgam. Jedynie do czego można się przyczepić to do tego, że dla niektórych te 150 ml może być za mało, zależy w jakiej ilości się używa płynu.  Ja używam codziennie i już połowa za mną. 

Soczyste maseczki od Marion, recenzja.

Soczyste maseczki od Marion, recenzja.

Od pewnego czasu testuje produkty firmy Marion i Maurisse.
Dzisiaj Wam opiszę maseczki od Marion.


Taką paczuszkę dostałam do przetestowania i już mogliście przeczytać recenzję olejków od Marion (klik).

Dzisiaj przyszedł czas na recenzję maseczek, które uwielbiam i robię sobie 3x w tygodniu.


Grafika na opakowaniu przyciąga uwagę i aż szkoda było mi używać. Pierwszą maseczkę, którą przetestowałam to ogórkowa, ponieważ najbardziej pasowała do mojej cery. Ostatnią jaką przetestowałam i nie mogłam się przełamać to był granat (do cery naczynkowej). 


Marion Fit&Fresh Avocado Face Mask
maseczka na twarz, szyję i dekolt - awokado regeneracja, nawilżenie
cera sucha, odwodniona


Marion Fit&Fresh Pomegranate Face Mask
maseczka na twarz, szyję i dekolt - granat wzmacnia naczynia krwionośne
cera naczynkowa, zmęczona


Marion Fit&Fresh Mango Face Mask
maseczka na twarz, szyję i dekolt - mango
lifting, wygładzenie zmarszczek

cera dojrzała, podrażniona


Marion Fit&Fresh Cucumber Face Mask
maseczka na twarz, szyję i dekolt - ogórek
oczyszczenie, nawilżenie

cera tłusta, mieszana z niedoskonałościami

Każdą maseczkę z serii Fit&Fresh cechuje niesamowity zapach. 
Opakowanie ma pojemność 7,5 ml. Maseczki używam jednorazowo.
Maseczki nie są drogie , bo kosztują około 1,85 zł.
Ostatnio używając maseczek piecze mnie twarz, nie ważne jakiej firmy użyje, ale na szczęście jak zmyje maseczkę to nie ma żadnych zaczerwień. 

Zapachy są cudowne, można od razu poczuć po otworzeniu opakowania. Każda maseczka jest koloru białego, łatwo rozprowadza się po twarzy, nie spływa. 


Sposób użycia:
Nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Odczekać 15-20 minut, po czym nadmiar maseczki wmasować lub usunąć wacikiem. Można aplikować na noc zamiast kremu. Stosować 1-2 razy w tygodniu.



Pure Queen, higieniczny spray do rąk, recenzja.

Pure Queen, higieniczny spray do rąk, recenzja.

Na firmę Pure Queen natknęłam się przez przypadek na innym blogu. Byłam ciekawa ich produktów, więc napisałam zapytanie o współpracę. Na paczkę nie musiałam długo czekać.

Do recenzji dostałam odplamiacz, spray do rąk i czyścik do butów.


Dzisiaj Wam opiszę spraye do rąk. Dostałam je w ilości trzech o różnych zapachach.



Dogłębnie oczyszcza i odświeża Twoje dłonie, bez potrzeby użycia wody.
Dzięki zawartości aloesu i witaminy E dodatkowo nawilża i pielęgnuje, pozostawiając świeży zapach.

Taki spray warto mieć zawsze przy sobie w torebce. Do gustu przypadł mi spray o zapachu olejku arganowego, a najmniej zapach kokosu - za mocny, za intensywny, ale osoby lubiące zapach kokosu będą zachwycone.

Ja cierpię na maniakalne mycie rąk po każdej czynności jaką wykonam, nie wiem czy to wada czy zaleta. Będąc w terenie zawsze mam przy sobie spray, bo plusem jest to, iż nie trzeba używać wody, a czasem ciężko gdzieś w pobliżu znaleźć jakąś knajpę z toaletą w środku. 

Nie lubię uczucia brudnych rąk, a po użyciu tego produktu niweluje brzydki zapach, spray nie zostawia uczucia lepkości ani tłustej warstwy. Oczywiście takiego spray'u nie można porównać do codziennej higieny i używam ich tylko w ekstremalnych sytuacjach, szczególnie na długich spacerach z córką. 





Jak pisałam wcześniej jedynie zapach kokosa nie przypadł mi do gustu, dla mnie za intensywny. Pozostałe dwa jak najbardziej są na plus. 

Mój chłopak pali papierosy, a wiadomo, że zapach fajek zostaje. Zdziwiło mnie to, że ten spray również niweluje zapach papierosów. Dlatego użyczyłam dwa spray'e mojemu chłopakowi, a ja zawsze przy sobie mam mój ulubiony z olejkiem arganowym.

Każdy spray jest zapakowany w przezroczyste pudełko, które chroni spray przed uszkodzeniami. 
Spray jest o pojemności 30ml i starca na bardzo długo,bo aż około 400 aplikacji. 

Samo użycie jest bardzo proste, wystarczy psiknąć na ręce i rozetrzeć w dłoniach. Spray wysycha w przeciągu 10 sekund. 

Podstawową zasadą higieny jest codziennie mycie rąk zwłaszcza przed posiłkiem, więc produkty Pure Queen nie zwalniają nas od mycia rąk. Jak pisałam wcześniej, takie produkty to świetny gadżet w trudnych warunkach. Ja często chodzę na długie spacery z córką i odświeżenie rąk w ten sposób to chwilowa ulga dla mnie.

Produkt można nabyć na stronie internetowej albo w drogerii Super-Pharm w cenie około 12 zł.

Pomadka Rimmel The only one matte, recenzja.

Pomadka Rimmel The only one matte, recenzja.

Dzisiaj przychodzę do Was z postem o niesamowitej pomadce od Rimmel, którą dostałam ze współpracy z Drogerią Estrella.

Mimo, że pomadka nie jest w moim kolorze to ją przetestowałam i jestem zachwycona.
Jedynie ubolewam nad tym, że nie dostałam innego koloru, bo czerwony niestety nie dla mnie.


Firmę Rimmel każdy zda i nie muszę nikomu jej przybliżać.
Zachwyciło mnie opakowanie, trwałe, nazwa firmy wytłoczona na opakowaniu, zatyczka dość ciężko się otwiera, ale to dobrze, ponieważ mamy pewność, że nie otworzy się w kosmetyczce czy torebce.

Ścięty kształt pomadki ułatwia nam aplikację, nawet w trudnych warunkach. 

Pigmentacja jest "WOW!". Jestem zachwycona, jedna z lepszych pomadek, które miałam. Uwielbiam matowe pomadki, więc bardzo ubolewam nad tą czerwienią, bo wolałabym różowy, wtedy byłabym w 7 niebie. 
Mat w tej szmince jest ładny, lekko satynowy, nie taki jak w niektórych produktach tego typu. że usta wyglądają jak pomalowane kredą.

Niestety jak to produkt matowy potrafi podkreślić suche skórki i wysuszać usta, ale wystarczy peeling i dobra pomadka lub balsam i problem z głowy.

Trwałość to największy atut tego produktu. 



Te kobiety, które uwielbiają czerwień na ustach - ta pomadka to must have. Ja za czerwienią nie przepadam i do mnie nie pasuje, ale zaopatrzę się w inny kolor, z którego będę zadowolona.



Dr.Hauschka - krem do mycia twarzy, recenzja.

Dr.Hauschka - krem do mycia twarzy, recenzja.

U mnie bardzo ważnym elementem w codziennej pielęgnacji jest oczyszczanie twarzy. Zmagam się z wągrami to u mnie nie ma mowy o tym, abym mogła iść spać bez zmycia makijażu i odpowiedniej pielęgnacji.

Kiedy już zmyje makijaż to albo robię maseczkę (jeśli mam czas) albo używam kosmetyków do oczyszczania. 
Miałam okazję przetestować krem do mycia twarzy od Dr.Hauschka.


Nie wyobrażam sobie poranku bez tej pasty. Na noc bardziej preferuje maseczkę, a ta pasta świetnie się sprawdza rano, gdy oczyszczam twarz.

Po tygodniu stosowania zauważyłam polepszenie kondycji mojej skóry i używając systematycznie niweluje problemy z wypryskami. 


Zapach jest dość specyficzny i nie każdemu się spodoba (mi się nie podoba, ale też mnie nie drażni na tyle, by nie używać produktu), lekko ziołowy, ale można się przyzwyczaić. 

Opakowanie jest metalowe o pojemności 50 ml z zakręcaną nakrętką. 
Dostępne są opakowania 50ml i 10 ml. 

Trzeba pamiętać, że ten produkt NIE służy do demakijażu ani to nie jest peeling ! Wiele jest negatywnych opinii, że produkt jest bublem, ponieważ nawet nie domywa makijażu. Tylko ten krem do mycia nie służy do pozbycia się makijażu.

Nim użyje kremu od Dr.Hauschka najpierw robię pełen demakijaż twarzy następnie myje twarz kremem, który wyciskam na dłonie łącząc z ciepłą wodą. Delikatnie dociskam dłonie do skóry (zgodnie z zaleceniem producenta), a następnie zmywam już zimną wodą. 


Konsystencja jak widać jest dość specyficzna, w formie pasty. Mimo, że ma drobinki peelingujące ten krem nie służy jako peeling. 

Skład: Water (Aqua), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Meal, Calendula Officinalis Flower Extract, Anthyllis Vulneraria Extract, Alcohol, Arachis Hypogaea (Peanut) Oil, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Hypericum Perforatum Flower/Leaf/Stem Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Bark/Leaf Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Fragrance (Parfum)*, Citronellol*, Geraniol*, Malpighia Punicifolia (Acerola) Fruit Extract, Xanthan Gum, Lecithin, Algin.

Osobiście jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Używając go od pewnego czasu zauważyłam także zwężenie porów, mniej wyprysków, a skóra jest gładka i oczyszczona. 



Żele do mycia pod prysznic dla mężczyzn od Lirene, recenzja.

Żele do mycia pod prysznic dla mężczyzn od Lirene, recenzja.

Biorąc kosmetyki do przetestowania pomyślałam również o moim mężczyźnie.
Wzięłam mu dwa żele pod prysznic.

Kosmetyki z serii Lirene Men --> klik


Ważnym aspektem jest to, że żele są przeznaczone do każdego typu skóry. Jest to nie tylko żel do mycia ciała, ale też do mycia twarzy i włosów - choć mój chłopak używa ich tylko do mycia ciała.

Opakowania są duże, bo mają aż 400 ml. Zapachy są ładne, świeże i nie drażniące.
Niestety tak fajnie żel się nie pieni jak obiecuje producent i trzeba jednak troszkę więcej zużyć żelu, aby fajnie się pieniło i tym samym, aby się dokładnie wykąpać.

Przez to produkt dość szybko się skończył, ale ogólnie mój mężczyzna zadowolony i bardzo mu się zapachy podobały.

Ja uwielbiam męskie żele pod prysznic, ale nie używać tylko wąchać :D, więc ważny jest dla mnie zapach. Te są delikatne, ale czuć je, co bardzo lubię , gdy zapach się utrzymuje na ciele.

Nie ma się co zbytnio rozpisywać nad żelami pod prysznic, spełniają swoje zadanie, pięknie pachną, pienią się tylko niestety szybko kończą hehe. Mój mężczyzna zadowolony to ja też.


Strona główna | Facebook | Instagram
ASTOR - VOLUME & TINT LASH BEAUTIFIER MASCARA ULTRA BLACK, recenzja.

ASTOR - VOLUME & TINT LASH BEAUTIFIER MASCARA ULTRA BLACK, recenzja.

Kolejnym produktem, który znalazłam w paczce od Drogerii Estrella jest masakra firmy Astor.
Dla mnie ten produkt okazał się absolutnym hitem i bardzo chętnie z niego korzystam, zwłaszcza, że w ostatnim czasie prawie w ogóle nie malowałam rzęs.


Opakowanie jest solidne o pojemności 10 ml. Maskara nada Twoim rzęsom niesamowitej objętości, chociaż u mnie najbardziej spodobał mi się efekt pogrubienia. 

Używając jej na co dzień zauważyłam, że bardziej pogrubia mi rzęsy niż je wydłuża, ale mi to nie przeszkadza, bo właśnie takiego efektu się spodziewałam, więc jak ktoś oczekuje po maskarze długich rzęs aż do nieba to niestety ta maskara się nie nada.


Szczoteczka nie jest silikonowa tak jak w przypadku innych moich tuszów, ale nie mam problemu z precyzyjnym nałożeniem tuszu na rzęsy. 

Maskara bardzo fajnie rozdziela rzęsy nie sklejając ich. Póki co nie zauważyłam, aby tusz się obsypywał, ładnie się utrzymuje cały dzień. 

Cena: 20,99 zł . Myślę, że to dobra cena, bo jakościowo jestem bardzo zadowolona z produktu. 


Olejki naturalne od Marion - awokado & marakuja , recenzja.

Olejki naturalne od Marion - awokado & marakuja , recenzja.

Z olejkami mam styczność od niedawna. Głównie olejkuje włosy jakoś 2h przed ich umyciem.
Dopiero kiedy przyszły mi olejki do przetestowania z Marion używam ich również na twarz.


Bardzo spodobały mi się opakowania, ale znalazłam też jeden minus, ale o tym później.

W pierwszej kolejności chciałabym opisać olejek z awokado.



Olejek z awokado pochodzący z Ameryki Południowej.
Jest źródłem witamin (A, D i E), nienasyconych kwasów tłuszczowych, substancji mineralnych i lipidów. Idealny do skóry przesuszonej, wrażliwej, starzejącej się, z problemami.
Olejek jest bezzapachowy, bardzo szybko się wchłania i nawilża skórę.
Zaczęłam stosować olejki na końcówki włosów. 
Bardzo fajnie nadaje się do masażów, jeśli ubłagam mojego mężczyznę o masaż to właśnie wykorzystujemy te olejki.


 Olejek z marakui (passiflora) z nasion owoców tropikalnych.
Zawiera duże ilości owocowych kwasów tłuszczowych, wapń, fosfor i potas. Posiada ogromny potencjał antyutleniający, co czyni go niezastąpionym olejem w walce z objawami starzenia.
Idealny do cery naczynkowej, ze skłonnością do przebarwień oraz suchej i wrażliwej skóry. Olejek skutecznie oczyszcza z martwych komórek rogową warstwę skóry i przyspiesza proces regeneracji. Odżywia i nawilża włosy przesuszone i zniszczone. 

Tego olejku używam przy demakijażu i świetnie sobie radzi. Wcześniej nigdy nie stosowałam olejków jako formy demakijażu, ale póki co jestem zadowolona z efektu.

Olejek jest bardzo wydajny, a mając ich dwa starczy mi na długi czas. Zwłaszcza, że jednego olejku używam głównie do włosów (awokado), a drugiego do twarzy. 

W obu przypadkach  minusem jest pompka. Własnie, niby pompka powinna ułatwić wydobycie produktu. Czasem trzeba kilka razy nacisnąć, by olejek spłynął nam na rękę. 

Konsystencja jest bardzo gładka co pozwala na szybkie wchłonięcie np w skórę czy na końcówki włosów. 

WAŻNE - olejek ma jasne szkło co źle na nie wpływa, więc trzeba je trzymać w zaciemnionym miejscu.






Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger