Lirene - płyn micelarny z minerałami morza martwego, recenzja.

Lirene - płyn micelarny z minerałami morza martwego, recenzja.

Przed poznaniem produktu jakim jest płyn micelarny do usuwania makijażu używałam mleczka. Kiedy sięgnęłam po płyn micelarny mleczko poszło w kąt i teraz moją miłością jest płyn micelarny.

Zaczęłam testować micelar od Lirene. Fajne opakowanie, lubię niebieski kolor.
Płyn jest dość pojemny, bo ma aż 400ml. 


Płyn usuwa makijaż i odświeża  oraz normalizuje wydzielanie sebum.
Produkt mnie nie uczulił. Jest bardzo wydajny o łagodnym zapachu.

Plusem dla tego produktu jest to, iż płyn nadaje się do każdego typu cery.
Mam zaufanie do marki Lirene i póki co żaden produkt mnie nie zawiódł.
Również ten płyn spisał się doskonale nie zostawiając na mojej twarzy uczucia ściągnięcia, napięcia czy też zaczerwienienia. 

Ktoś już testował ten płyn ?

Lirene: Masażer antycellulitowy, recenzja.

Lirene: Masażer antycellulitowy, recenzja.

Cellulit to efekt zmian zachodzących w organizmie kobiety, który może mieć różne podłoże. 
Ja niestety zmagam się z tym, trochę przytyłam, zaniedbałam się, ale z pomocą przyszedł mi lipo-masaż od Lirene


Stosowałam ten zestaw co 3 dni, aż do uzyskania jakichkolwiek efektów. Wiadomo, że samo nic się nie dzieje dlatego też zaczęłam o siebie dbać, ćwiczyć i pić dużo wody, kiedyś z tym nie miałam problemów, ale musiałam od nowa się nauczyć pić samą wodę.

Efekty jeszcze nie są zadowalające, bo czeka mnie sporo pracy, ale ten zestaw pomoże i wspomoże moje ciało, aby pozbyć się pomarańczowej skórki.


Jak widać masażer dodatkowo jest zabezpieczony folią, a cały zestaw był jeszcze w kartonowym opakowaniu.



Mogłoby się wydawać, że nie ma nic trudnego w masowaniu ... Sekret tkwi w ruchach.
Kiedy nałożymy maskę na daną partię ciała należy przesuwać masażer od dołu ku górze w przypadku przedramion i ud (ja najczęściej właśnie masowałam uda), a w przypadku pośladków i brzucha należy wykonywać ruchy pionowe i poziome w różnych kierunkach. 

Ważne jest też, by dostosować siłę nacisku do stopnia zaawansowania cellulitu. Trzeba bardzo uważać, bo można sobie narobić siniaków  - wiem co piszę ;) .

Do masowanej partii ciała należy poświęcić 3 minuty, bo tylko wtedy można zobaczyć efekty.


Maska znajduje się w opakowaniu o pojemności 200 ml zamykanym na "klik". Tubka jest miękka. 
Maska jest cudowna. Ma kremową konsystencją o limonkowym kolorze i dość szybko się wchłania.
Bardzo ładnie pachnie - zapach cytrusów, powiew świeżości i orzeźwienia. Z wielką chęcią sięgam po ten produkt.  Produkt wygładza skórę, która jest miękka i jedwabista. 
Po użyciu maski nasza skóra się nie lepi i nie pozostawia tłustej warstwy. 

Producent zaleca wymianę masażera po 50 użyciach. Czy się z tym zgadzam? Niekoniecznie. Masażer tak łatwo utrzymać w czystości , że nie widziałabym sensu wymiany na nowego. Jest również solidnie wykonany, więc starcza na dłużej. 

Za taki zestaw trzeba zapłacić około 48 zł i można go kupić m.in. w Rossmannie. 
Myślę, że warto skusić się na taki zestaw tylko trzeba pamiętać, aby regularnie go stosować, bo tylko wtedy będzie widać efekty. Cały czas pracuję nad sobą i ciężka walka mnie czeka, więc trzymajcie kciuki, ale zestaw antycellulitowy lipo-masaż na pewno choć trochę pomoże mi w walce o lepsze ciało. 

Zmagacie się z cellulitem? Jeśli tak to jak z tym walczycie? Polecacie jakieś inne kosmetyki, zabiegi domowe? :) 
Killys - piękno w Twoich rękach, recenzja.

Killys - piękno w Twoich rękach, recenzja.

Firmę KillyS kojarzę z sieci Rossmann. Sama nigdy nic nie kupiłam z tej firmy, nawet nie wiem dlaczego. Dopiero ostatnio pokusiłam się o kupno kilku produktów i się nie zawiodłam.

Jakiś czas temu otrzymałam taką paczkę do przetestowania. Najbardziej bałam się naklejek wodnych, bo to dla mnie czarna magia, zwłaszcza , że temat paznokci jest mi obcy.



Witaminowa bomba & żel do zmiękczania skórek



Przeznaczona do odżywiania osłabionych i łamiących się paznokci.
Świetnie nadaje się jako baza pod lakier lub bezbarwny - wystarczy nałożyć dwie warstwy.
Zawiera w sobie witaminy A, E, B5 , C oraz olejek migdałowy.

Paznokcie mam słabe od obgryzania, ale nie robię tego już od jakiegoś czasu i pomógł mi w tym lakier z witaminami, który dostarcza mojej płytce paznokcia wszystkiego co najlepsze.

Używam produktu od ponad 1,5 miesiąca i widać efekty. Naprawdę mogę polecić, najpierw stosowałam, aby wzmocnić paznokcie, a teraz używam jako bazę pod lakier.


Tu się jednak trochę rozczarowałam. Przy obgryzaniu paznokci skórki to moja zmora.
Produkt niby coś tam robi, ale co dokładnie to nie wiem. Zauważyłam, że skórki są bardziej miękkie, ale jakiegoś efektu "WOW" nie zauważyłam. Żel nie jest wydajny i bardzo szybko mi się skończył.


Pilnik szklany do paznokci 



Jak zobaczyłam pierwszy raz byłam zdumiona. Tak naprawdę nigdy nie miałam styczności z takim pilnikiem i czym prędzej wzięłam się za testowanie. Wygląda ładnie i porządnie. Opakowanie jest solidne , produkt jest łatwy w utrzymaniu i wygodny w użyciu.

Dobrze piłuje paznokcie, nie robi zadziorów i pozostawia idealnie gładkie krawędzie paznokcia.




BOX ONLY YOU ROZKWITNIJ WIOSNĄ: Maska złuszczająca do stóp, recenzja.

BOX ONLY YOU ROZKWITNIJ WIOSNĄ: Maska złuszczająca do stóp, recenzja.

Kolejny produkt, który znalazł się w boxie to maska złuszczająca do stóp.
Długi czas przymierzałam się do kupna i przetestowania, ale ciągle nie byłam przekonana co do tego.
Kiedy otworzyłam zawartość boxa znalazłam właśnie ten produkt i już musiałam przetestować.


Maskę testowałam dwa miesiące temu (5 maja - KLIK), a do dzisiaj mi jeszcze schodzi skóra.
Od początku, na wieczór zafundowałam sobie SPA dla stóp. Dokładnie wymyłam stopy, osuszyłam, a następnie dołączone worki nałożyłam na stopy i hop - pod kołdrę na godzinę. 
Po godzinie resztki poszłam opłukać pod prysznic - i tym sposobem macie gładkie stopy na lato - nie no, żarcik tak prosto to nie jest.


Przez kilka dni nie działo się nic, aż pewnej nocy - tak NOCY, była 3 w nocy - obudziłam się , ponieważ zaczęły mnie swędzieć stopy, i to piekielnie. W dzień jakoś tego nie odczuwałam, ale kilka nocy budziłam się o stałej porze (3:00) i się drapałam. Po tygodniu zaczęła schodzić skóra. 

Mamy lipiec i jeszcze miejscami mi schodzi skóra. 
Efekt jest dla mnie średnio zadowalający. Najbardziej zależało mi na piętach, aby były gładkie, ale bez tarki i specjalnych balsamów się nie obejdzie jednak. 

Nie wiem czy powtórzyłabym ten zabieg po raz drugi. Pytałam kilka osób jak u nich wyglądała ta pielęgnacja. Niektórzy byli zdziwieni tym, że mnie stopy swędziały, bo oni takich objawów u siebie nie zauważyli. 

Ogólnie jestem ciekawa czy to swędzenie to tylko przy skarpetkach tej firmy czy jakbym przetestowała inne to byłby taki sam efekt ;) . Mam jeszcze jedno opakowanie, ale z innej firmy i chyba tak szybko na powtórkę się nie zdecyduje. 

Ważne jest, że kiedy zastosujemy skarpetki nie wolno wystawiać stóp na słońce, więc lepiej zafundować sobie przed wakacjami, aby móc się cieszyć stopami w sandałach w lecie, a nie np. w trampkach ;) .

Używaliście już takich skarpetek - niekoniecznie tej firmy ? Jak efekty?
Cosnature - naturalny nawilżający lekko koloryzujący krem z nagietkiem, recenzja.

Cosnature - naturalny nawilżający lekko koloryzujący krem z nagietkiem, recenzja.

Cosnature - znacie, słyszeliście o tej firmie ? Nie? Ja też nie, i bardzo żałuję. 
Świetne kosmetyki i stosunkowo tanie.
Na celownik wzięłam naturalny nawilżający lekko koloryzujący krem z nagietkiem.
W pierwszej kolejności powiem Wam, że zapach jest obłędny. 



Zawiera olej z organicznego nagietka, olej migdałowy, olej słonecznikowy, olej babassu i witaminę E, które wspierają naturalne funkcje skóry.

Odbijające światło pigmenty sprawiają, że skóra wygląda gładko i jednolicie, drobne niedoskonałości są optycznie zniwelowane a skóra pozostaje matowa.

Produkt mnie nie uczulił, ponieważ nie zawiera sztucznych barwników, parabenów, SLS, glikolu itp. 

Tubka jest o pojemności 50ml i zamykana jest na "klik" . 


W składzie jest alkohol, czuć go w aplikacji, ale w działaniu już nie. Krem nie wysusza dzięki sporej ilości olejków.

Konsystencja jest lekka, krem się bardzo szybko wchłania, ale niestety nie zauważyłam tego efektu matu. Zapach jest dość przyjemny ( o czym pisałam na początku), nie drażniący. 
Warto się przyjrzeć temu produktowi i bardzo go polecam.

Znacie jakieś kosmetyki z Cosnature ?
Warto dodać, że produkty tej firmy możecie znaleźć m.in. w drogerii Hebe. 
Revers - fluid i korektor, recenzja.

Revers - fluid i korektor, recenzja.

Spotkałam się wcześniej z produktami firmy Revers, ale nie miałam okazji ich testować aż do teraz.
Przetestowałam fluid i korektor i zapraszam Was na recenzję. 


Fluid jest zamknięty w szklanym pojemniku z pompką, aby łatwiej można było wydobyć produkt.
Fluid mam dobrze dobrany do cery. Z racji tego, iż mam bardzo jasną karnację muszę używać jasnych produktów i czasem ciężko mi dobrać kosmetyk do cery.


 Trzeba bardzo uważać ile produktu nabieramy, ponieważ krycie jest bardzo mocne, przynajmniej u mnie i za dużo podkładu tworzy efekt maski. Fluid rozprowadzam beauty blenderem. 



Korektor jest świetny. Nie mam wielu korektorów, bo rzadko używam, ale się zdarza. 
Optymalnie i bez efektu obciążenia koryguje niedoskonałości oraz cienie pod oczami jeśli ktokolwiek posiada (ja nie, ale koleżanka testowała i jest zachwycona). 



Praktyczny aplikator z aksamitną końcówką pozwala na precyzyjną i dokładną aplikację. 
Korektor jest lekki , nie ściąga skóry i jej nie wysusza. Produkt jest bardzo wydajny.

Znacie produkty firmy Revers? Macie już swój ulubiony produkt tej firmy? 
Atopis , kosmetyki do skóry atopowej i nie tylko, recenzja.

Atopis , kosmetyki do skóry atopowej i nie tylko, recenzja.

Kosmetyki Atopis to nie tylko produkty do skóry atopowej ,ale także do suchej i wrażliwej.
Otrzymałam dwa produkty krem do twarzy i żel do mycia.


Oba produkty są w takich samych opakowaniach z taką samą szatą graficzną i otwierane/zamykane na "klik". 
Jedyne co różni oba kosmetyki to pojemność. 
Do tego jeszcze oba produkty posiadają ph 5,5 , czyli naturalne dla kwaśnego odczyny skóry.


Kosmetyk ma bardzo rzadka konsystencję , pieni się bardzo delikatnie i łatwo go spłukać.
Mam skórę atopową i bardzo suchą, żel dobrze oczyszcza, ale jej nie nawilża i w moim odczuciu skóra jest nadal sucha, więc na ratunek przychodzi kolejny kosmetyk z tej serii - krem.



Używam go do codziennej pielęgnacji. Krem bardzo szybko się wchłania i to dla mnie ogromny plus.
Krem przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę, nawilżenie i miękkość.
Przy regularnym stosowaniu dobrze nawilża suchą skórę. Przywraca skórze komfort ,  a ja czuję ulgę, bo miejscami mam wysuszoną i bardzo swędzi. 
Oba kosmetyki świetnie się dopełniają i przy dłuższym używaniu widać poprawę. 

Poleciłam oba kosmetyki koleżance, która ma dzieci z suchą i atopową skórą. Kosmetyki jak najbardziej przypadły do gustu i po kilku użyciach była widoczna poprawa stanu skóry. 

Jestem zadowolona z testowanych kosmetyków i polecam każdemu kto chociaż w małym stopniu boryka się z wrażliwą, suchą, swędzącą czy atopową skórą. 
Stragan zdrowia: Vianek - nawilżająca emulsja do twarzy, recenzja.

Stragan zdrowia: Vianek - nawilżająca emulsja do twarzy, recenzja.

Stragan zdrowia - strona, na której znajdziemy wszystko o zdrowym stylu życia. Znajdziemy żywność, kosmetyki czy nawet książki. Dla mnie to jedna z lepszych stron, na której znajdę tak dużo produktów. Postanowiłam coś przetestować z tej strony. Paczka przyszła szybko i mój wybór padł na kosmetyk firmy Vianek. Nigdy nic nie testowałam z tej firmy, a bardzo mi się podoba szata graficzna tych kosmetyków.



Produkt dostajemy w opakowaniu o pojemności 150 ml z pompką ułatwiającą wydobycie produktu.
Może wydawać się mało te 150 ml, ale zaręczam Was , że wystarczy. Produkt jest wspaniały, jest tak wydajny, że w zupełności starczy.

Konsystencja jest w postaci lekkiego mleczka o białym zabarwieniu. Zapach jest delikatny, bardzo mi się spodobał. Staram się używać tej emulsji rano, pozostawia moją skórę czystą i odświeżoną.

Co do pompki to ona jest o tyle fajna, że możemy się nią posługiwać , zablokować. Dla mnie to fajne rozwiązanie mając dziecko w domu, bo moja córka zaczyna się interesować moimi kosmetykami ;) .

Emulsja fajnie nawilża twarz i ten kosmetyk to mój rytuał na rozpoczęcie dnia.
Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku i możecie go znaleźć TU.
Cena nie jest wysoka zwłaszcza, że przy codziennym użytkowaniu emulsja starczy na 2 miesiące jak nie dłużej. Ja stosuję produkt od czerwca. 

Macie jakiś produkt firmy Vianek? To mój pierwszy, ale myślę, że na tym się nie skończy. 
Granna: karta rowerowa, recenzja.

Granna: karta rowerowa, recenzja.

Kolejna gra od Granny. Tym razem tytuł gry to "karta rowerowa" gdzie dziecko poznaje zasady ruchu drogowego. Gra jak każda inna z tej firmy świetnie zrobiona, grafika cieszy oko i jest solidnie wykonana.

W tę grę grałam z kuzynką mojej córki, która ma 13 lat. 


Zawartość pudełka:

53 karty z pytaniami
12 żetonów z miejscami docelowymi
4 rowerzystów z podstawkami
4 karty rowerowe
karta bezpieczeństwa
kostka do gry
instrukcja






Zadaniem każdego z graczy - rowerzysty jest udać się na wyprawę przez 3 losowo wybrane punkty w mieście (losujemy 3 karty z 12) . W tym celu poruszamy się po planszy zgodnie z wyrzuconą przez nas liczbę na kostce i oczywiście zgodnie z zasadami ruchu drogowego.

Na trasie czekają specjalne pola:
1. oznaczone znakiem zapytania - gracz ciągnie kartę z pytaniem dotyczącym: zasad ruchu drogowego, znajomości znaków drogowych . Kiedy gracz odpowie poprawnie ma możliwość ponownie rzucić kostką,
2. jasnożółte- obok nich znajdują się znaki drogowe , do których należy się zastosować (zakaz wjazdu, zakaz jazdy w prawo itp);

Grę wygrywa gracz, który odwiedzi wszystkie 3 wylosowane pola i wróci do swojego domu. 


Myślę, że w dobie XXI wieku gdzie większość dzieci spędza czas grając na komputerze warto z dziećmi grać w planszówki. Jest to świetna forma nauki i spędzenia czasu z dzieckiem. 

Kiedy moje dziecko będzie chciało nauczyć się jeździć na rowerze ta gra pomoże jej w poznaniu zasad ruchu drogowego i nauczenia się znaków drogowych.

Plusem jest dołączona karta bezpieczeństwa, którą dziecko może nosić przy sobie.


Zaful wishlist #4 | beaded dress

Zaful wishlist #4 | beaded dress


W dzisiejszej wishliście chciałabym opisać kilka sukienek, które wpadły mi w oko.
Ostatnio polubiłam sukienki i się coraz częściej za nimi rozglądam.
Te, które Wam zaraz zaprezentuję to sukienki o nazwie "beaded dress"

Biała sukienka, którą bym ubrała na plażę, ale nie tylko. Szkoda, że nie ma innych kolorów, bo wygląda uroczo.



Trochę nie mój styl, ale po domu bym nosiła .
Rozmiar jest tylko jeden, czyli "one size". Takich ciuchów nie lubię zamawiać, bo nigdy nie wiadomo jaki ciuch przyjdzie , w jakim rozmiarze ; ) 



Sukienka obecnie jest dostępna tylko w jednym rozmiarze (L) .
Szkoda, że nie ma do wyboru innych kolorów.



Kolejne sukienki są z serii "flare dress" . 

Szkoda, że nie ma większych rozmiarów, bo mi się bardzo spodobała :)



Ta różowa sukienka bardzo mnie zauroczyła, ale nie wiem czy się wbiję w XL, ale chyba zamówię . Najwyżej będę miała motywację, by do niej schudnąć ;D


KLIK


Mam dla Was kod na zakupy.
Kod: ZFEN




A Wam któraś sukienka wpadła w oko ?? 

Rosegal, recenzja #3

Rosegal, recenzja #3


Bardzo lubię sklep Rosegal, bo tam zawsze coś dla siebie znajdę. I ten sklep cenię sobie za to, że tam są większe rozmiary. Dzisiaj przychodzę do Was tylko z dwoma rzeczami.

Przepiękny strój kąpielowy, w który weszłam - tak tak, to wyczyn , bo wyglądam jak wieloryb, więc znalezienie stroju na mnie to wyczyn ! Jest cudowny. Wygląda dokładnie jak na zdjęciu. Ładnie układa się na ciele, a ta falbanka dodaje uroku. Bardzo dobrze się w nim czuję, bo na strój dwu częściowy na razie się nie skuszę. 




Pędzle wzięłam na rozdanie i rozdanie jest u mnie na fan page jeśli ktoś byłby zainteresowany.
Po więcej informacji zapraszam TU

HappyBox od Farmona, dwa ostatnie etapy pielęgnacji, recenzja.

HappyBox od Farmona, dwa ostatnie etapy pielęgnacji, recenzja.

Przyszła pora na opisanie dwóch ostatnich kosmetyków, które znalazłam w pudełku HappyBox od Farmona. Dostałam do przetestowania pięć kosmetyków i trzy z nich opisałam TU.

Dwa ostatnie etapy to:
4 - odbudowujący krem z witaminą C
5 - restrukturyzująca kuracja z witaminą C




Krem posiada przyjemną i kremową konsystencję. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Dobrze współgra z bazą i podkładem.
Aby spotęgować działanie kremu można wykonywać krótki masaż nie zapominając o okolicach ust i oczu.

Witamina C wzmacnia strukturę skóry, poprawia jędrność i elastyczność, rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt cery - niestety tutaj się bardzo zawiodłam, ponieważ nic takiego u siebie nie zauważyłam. Krem jest bardzo średni, bo oprócz fajnej konsystencji i szybkiego wchłaniania się nie posiada większych zalet.
U mnie krem się jakoś cudownie nie sprawdził, a właśnie liczyłam na rozjaśnienie przebarwień.



Wygodne w użyciu ampułki, które stosujemy wieczorem . 
Konsystencja jest pół-żelowa dzięki czemu produkt szybko się wchłania.
Jedna ampułka starcza na dwa, a czasem i trzy użycia.

Jeśli zauważasz widoczne zmarszczki, utratę jędrności skóry czy przebarwienia ten produkt będzie dla Ciebie.

Ogólnie jestem zadowolona z całości boxu.
Myślę, że używanie kosmetyków w kolejności ma znaczenie i tak też używałam. Jedne kosmetyki sprawdziły się lepiej , a inne gorzej, ale z ciekawości przetestowałabym resztę kosmetyków z tej serii . 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger